NÓŻ jest zły czy dobry?

Panel Vital Forum „Być jak Angelina – czy zachowania celebrytów mają wpływ na zmianę postaw kobiet wobec problemów zdrowotnych?”
Panel Vital Forum „Być jak Angelina – czy zachowania celebrytów mają wpływ na zmianę postaw kobiet wobec problemów zdrowotnych?” https://www.facebook.com/vitalforum
Z nożem jest kłopot. Używam go do przygotowania jedzenia dla moich dzieci. Więc nóż jest dobry! Ale tym samym nożem mogę w złości poderżnąć gardło drugiemu człowiekowi… Więc? Nóż jest zły!

Karolina Korwin-Piotrowska wypowiedziała się w sprawie Honey. Bo ta publicznie opowiada o swojej chorobie. Honey jest zła, bo w ocenie Karoliny chce budować swoją popularność na ckliwych historyjkach. Wszystko jasne. Logiczne. Klarowne. W takim razie zła jestem też ja – bo powiedziałam o swoim uzależnieniu. Ba, nie tylko powiedziałam – mówię cały czas, piszę książki o tym. Jak to się teraz mówi „+10 do lansu na alkoholiczkę”. Ale bądźmy konsekwentni – zły jest Nergal, Durczok, Stuhr i oczywiście Angelina Jolie. Wszystko jasne. Logiczne. Klarowne.


Czy aby na pewno?

7 marca miałam wielką przyjemność brać udział w panelu dyskusyjnym „Być jak Angelina – czy zachowania celebrytów mają wpływ na zmianę postaw kobiet wobec problemów zdrowotnych?”. Bardzo żałuję że Vital Forum nie zaprosiło na panel także Karoliny. Bo ja to ja – wiadomo lans, ale Cezary Szczylik, dr hab. Anna Boguszewska-Chachulska, Anna Hernik, Tomasz Góralski – co ci ludzie mają z tego, że pochwalają taką postawę celebrytów? Lans na lansie na chorobę? To już naprawdę słabe.

Staram się w życiu kierować tym, czego nauczyły mnie terapie, czego uczą mnie cały czas na spotkaniach Anonimowych Alkoholików: nie oceniaj, nie krytykuj, nie udzielaj rad. Ale uczą mnie także bezwzględnej uczciwości wobec samego siebie. A ta sytuacja mnie poruszyła, więc chcę powiedzieć, co o tym myślę. Oczywiście oceniłam Karolinę – bo uważam, że popełniła błąd. Taki sam jak ten, o którym napisała „stworzyłam potwora” w kontekście poczynań Dody. Teraz też tworzy „potwora” – „potwora” żarłocznych mediów. Ale na AA uczą mnie także – jeśli chcesz coś powiedzieć – opowiedz o sobie. Co ty przeżyłaś. Czego doświadczyłaś. Co zrobiłaś. Więc powiem wam jak to jest z mówieniem publicznie przez znane osoby o swoich chorobach. Jasno, logicznie, klarownie – w punktach:

1. Czy publiczne przyznanie się do choroby alkoholowej pomogło mi w trzeźwieniu?

Tak! Mówiąc publicznie o swoim uzależnieniu, zniszczyłam jeszcze bardziej coś, co nazywamy „komfortem picia”. W naszym społeczeństwie jest ogromne przyzwolenie na picie. Ta zgoda społeczna jest dla uzależnionego bardzo niebezpieczna. Bo skoro już nie pijesz to przecież możesz się napić – nie? Nie. Alkoholik nigdy (NIGDY!) nie wróci do „kontrolowanego picia”. Na tym polega ta choroba – to alkohol kontroluje nasze życie (pijących alkoholików), a nie my alkohol. Więc u nas jest albo czarne albo białe – albo pijesz i umierasz, albo nie pijesz i żyjesz.

2. Czy mówię publicznie o swojej chorobie dla siebie?

Tak! Mówienie o tym że jestem uzależniona pomaga mi w tym, żeby pamiętać, że jestem chora. Żeby każdego dnia pamiętać jak wygląda dno, na które mogę spaść w każdej chwili decydując się na jeden kieliszek wina. Żeby pamiętać jak wiele krzywdy wyrządziłam piciem sobie i innym.

3. Czy moje mówienie o uzależnieniu przynosi wymierne korzyści innym ludziom?

TAK! Codziennie dostaję listy od osób, które są na krawędzi. Które już wiedzą, że coś jest nie tak, ale brakuje im odwagi, żeby przyznać się do choroby. Moja postawa, to że mówię o uzależnieniu sprawia, że mają odwagę napisać do mnie. A ja piszę im co zrobiłam, żeby przestać pić. Bo to jedyna rzecz jaką mogę zrobić. Piszę im także, że dzisiaj jestem trzeźwiejącą alkoholiczką, ale przede wszystkim jestem szczęśliwą kobietą. Piszę im, że oni też mogą tak się czuć. I wiece co jest najważniejsze? Dostaję także listy, w których ludzie piszą: „Ilona, nie piję 6 miesiąc. Zaczynam czuć, że życie ma sens. Dziękuję, że pół roku temu odpowiedziałaś na mój list. Uwierzyłam, że skoro tobie się udało, to mi także się uda…”. Takie słowa – nawet jeśli pojawiłyby się JEDEN RAZ już sprawiłyby, że cały ten czas mojego publicznego trzeźwienia miałby sens. A ja dostaje takich listów bardzo dużo.

Wiem, że idę dobrą drogą. Wnioski z naszego panelu były takie, że głos znanych osób jest dla wielu „zwykłych” ludzi bardzo ważny. Daje im nadzieję. Daje im wiarę. Daje im odwagę. Im więcej znanych ludzi mówi publicznie o swoich problemach, tym więcej ludzi ma siłę, by podjąć walkę.

My – celebryci lansujący się na swoich chorobach – także z tego czerpiemy. Ale to wy – dziennikarze i media zrobiliście z tego biznes. My czerpiemy z tego przede wszystkim poprzez wsparcie od ludzi, którzy dobrze nam życzą, ale jeszcze więcej przez tych, którzy dziękują nam, że mówimy o naszych problemach głośno, bo to daje im siłę do walki. „Newsa” i sensację tworzycie WY!

No to jak? Nóż jest zły czy dobry?
Trwa ładowanie komentarzy...