Ludzie listy piszą

Jestem osoba publiczną, komunikuję się ze światem za pomocą Facebooka i blogu w „na:temat” (ilonafelicjanska.natemat.pl), a także spotkań (zarówno autorskich, jak i przy okazji różnych eventów), wystąpień w telewizji i wywiadów w mediach. Wiem, jak bardzo jest to potrzebne. Od kobiet i mężczyzn dostaję setki listów, które utwierdzają mnie w przekonaniu, że idę właściwą drogą, i dają mi nieprawdopodobną energię.



Ludzie piszą do mnie z wyrazami poparcia, kibicują mi, dzielą się swoimi historiami. Najczęściej proszą o wsparcie w ich zmaganiu z uzależnieniem. Pytają: Jak przestać pić? Jak mi się udało? Czy zrobiłam to z dnia na dzień? Skąd biorę siłę? Pytają też, jak żyć. Szukają zrozumienia.
To listy bardzo emocjonalne. Widzę w nich siebie sprzed kilku lat, pogubioną, nieszczęśliwą, bez nadziei, że coś się zmieni w moim życiu. Nie ma dla tych osób jednej uniwersalnej recepty na wyjście z uzależnienia i na życie, bo zmian muszą dokonać oni sami. Jedyne, co mogę im zaoferować, to wysłuchanie, zrozumienie, napisanie, jak ja poradziłam sobie z uzależnieniem, i powtórzenie po raz kolejny, że początkiem drogi jest decyzja o podjęciu terapii. Teraz, dzięki tej książce, mam okazję, by się odnieść do najczęściej poruszanych kwestii i zadawanych mi pytań.



„Jak się Pani udało przestać pić z dnia na dzień?” Kto miał okazję przeczytać poprzednią i niniejszą książkę, ten wie, że to nie było z dnia na dzień. Moja historia to wzloty i upadki. Trudno nawet zliczyć, ile razy odstawiałam alkohol, a potem do niego powracałam. Przecież na pierwszej terapii byłam ponad 10 lat temu. Rzadko komu zdarza się przestać pić od razu i nie mieć żadnej wpadki. Te zapicia uczą pokory. Są niezbędne, by zrozumieć, jak działa mechanizm uzależnienia i braku kontroli. A więc nie – nie udało mi się to z dnia na dzień, ale po wielu latach prób, terapii i drastycznych zmian w życiu.

„Tobie było łatwiej, bo jesteś silna. Ja nie jestem taka twarda jak ty”. Zapewniam, że trzy lata temu nikt by tak o mnie nie powiedział. Ważne, aby o tym pamiętać i nie poddawać się, gdy pierwsza czy nawet druga próba się nie powiedzie. Każdy z nas ma dużo siły, musi ją tylko w sobie odnaleźć.

„Ty miałaś przynajmniej synów, a ja? Po co mam walczyć? Nie mam dla kogo”. Jest tylko jedna odpowiedź: dla siebie. Jeśli walczysz dla kogoś, przegrasz. Mówi się, że ktoś przestał pić dla dzieci, dla męża, dla kogoś. Kiedy człowiek jest w nałogu i w czarnym tunelu depresji, ta motywacja może nie wystarczyć. Mnie miłość do dzieci nie powstrzymała nawet przed próbą samobójczą. Życie potrafi tak boleć, że naprawdę nie ma wtedy znaczenia, że po raz kolejny się kogoś zawiedzie. Dlatego musisz walczyć dla SIEBIE. Książka Jerzego Pilcha Pod Mocnym Aniołem i film Wojciecha Smarzowskiego, oparty na jej motywach, sugerują, że można przestać pić pod wpływem miłości do kobiety. Można. Na dzień, tydzień, może miesiąc, ale nie na całe życie. Dopóki nie znajdziesz w sobie wystarczającego powodu, by żyć i nie pić, inne motywacje będą tylko złudą. Zapominanie o sobie, szukanie na zewnątrz motywacji do życia jest „wieszaniem” się na innych, oznaką niedojrzałości. Czas to zmienić. Wybacz sobie, przestań siebie karać i pokochaj się za to, że jesteś, bo, uwierz mi, nie jesteś na tym świecie przypadkiem.

„Życie straciło dla mnie sens, nie ma już dla mnie ratunku”. Tym osobom, które myślą, że się nie da, bo nie mają celu w życiu, nie mają się czego uchwycić, bo zostały same, opuszczone, skrzywdzone, bez środków do życia, mówię: „Przestań o tym myśleć, przestań się zadręczać, nie myśl o przyszłości i o braku perspektyw, nie myśl o przeszłości, że tyle zaprzepaściłeś szans. Skup się na TU i TERAZ, na najbliższej minucie, godzinie, dniu. Spróbuj ten dzień przeżyć dobrze – idź na spacer, weź kąpiel, przeczytaj książkę. Skup się na tym, co w tym momencie może ci sprawić przyjemność. Zapomnij o partnerze, który cię nie rozumie, o rodzicach, do których masz żal, o przyjaciółce, na której się zawiodłaś. Spójrz na to z dystansu, jak gdyby to było nie twoje życie. Dzisiaj połóż się, wyśpij, a jutro będzie nowy dzień, zacznij go od myśli:

„Jak by to było, gdyby ten dzień przyniósł mi coś dobrego?” – i otwórz się na to, co się wydarzy. Mamy skłonność do myślenia tunelowego. To tak, jakbyśmy przyłożyli oko do aparatu fotograficznego i widzieli cały czas jeden kadr, a zapomnieli, że dookoła jest cały wszechświat.

„Chcę przestać pić, a nie mogę. Co zrobić?” Iść na terapię. Sam nie dasz sobie rady. Ta terapia jest po to, byś pokochał siebie, zaufał sobie, zrozumiał, że jesteś wyjątkowy!


MÓJ NIEZBĘDNIK DLA SZUKAJĄCYCH POMOCY
– Znajdź najbliższą przychodnię uzależnień i rozpocznij terapię.
– Przestań się wstydzić. Alkoholizm to choroba, w czasie terapii nikt nie będzie Cię krytykować, wyśmiewać, znajdziesz tam zrozumienie i siłę.
– Bądź przygotowany na zmiany. Trzeźwienie bardzo często wiąże się z poważnymi zmianami w życiu, z wydobyciem się z sytuacji, miejsc, osób, które prowadziły do nałogu.
– Przestań się bać. Wszystko, co Cię spotka, będzie lepsze od tego, co masz w tej chwili.
– Nie poddawaj się, nie rezygnuj, gdy Ci się nie uda od razu. Pomyśl, że na drodze do trzeźwości jesteś jak dziecko, które uczy się chodzić. Ono też wiele razy się potknie, upadnie i potłucze, zanim stanie pewnie na nogi.
– Daj sobie prawo do popełniania błędów, nie musisz być perfekcyjny.
– Zacznij zmiany od małych kroczków.
– Pokochaj siebie, jesteś wartościowy i nie musisz tego nikomu udowadniać.
– Nie pozwalaj, żeby inni decydowali o tym, co robisz i jak się czujesz. Zaufaj sobie, swojej intuicji. Wsłuchaj się w siebie, a znajdziesz odpowiedź na pytanie, co jest dla Ciebie dobre. I nie przejmuj się tym, co inni powiedzą. To Twoje życie.
– Nie masz pracy, nie masz pieniędzy? Uwierz, że kiedyś przyjdą.
– Opuścili Cię przyjaciele, znajomi się od Ciebie odwrócili, rodzina nie chce Cię znać? Rozejrzyj się uważnie dookoła. Zobaczysz, ile jest ludzi, którzy chcą Ci pomóc, tylko otwórz się na nich, dostrzeż ich.
– Nie szukaj miłości na siłę. Ona przyjdzie wtedy, kiedy ma przyjść. Ale najpierw pokochaj sam siebie.
– Uwierz, że świat może być piękny, choć teraz wydaje Ci się to niemożliwe.

Poprzednią książkę kończyłam, wyrażając nadzieję, że jeśli chociaż jednej osobie pomogła, warto było ją napisać. Wiem, że pomogła. Dla wielu osób stała się zachętą do rozpoczęcia terapii. A przede wszystkim była źródłem nadziei.

Powyższy tekst jest fragmentem mojej książki „Jak być niezniszczalną”.

Tu znajdziesz książkę „Jak być niezniszczalną”
Trwa ładowanie komentarzy...